Cixin Liu Ciemny las

 

Tom drugi cyklu “Wspomnienie o przeszłości Ziemi” kontynuuje rozważania na temat możliwego przebiegu kontaktu ludzi z obcą cywilizacją oraz wpływu, jaki może na nas wywrzeć zmaganie się z przeciwnikiem przerastającym nas wielokroć stopniem zaawansowania. Mowa tu o gatunku, którego systemy wojenne i strategie infiltracji po tysiąckroć przewyższają nawet najbardziej charakterystyczne, jakie nieraz przypisywane są ogólnie pojętym “obcym”.

Dla mnie samego “Ciemny las” to książka absolutnie genialna i, choć wciąż pozostaję pod wielkim wrażeniem pierwszego tomu cyklu, uważam, że jest to najlepsze SF, jakie kiedykolwiek czytałem. Choć, by pozostać precyzyjnym, określiłbym tak cały cykl Cixina Liu.

Książka wypełniona jest filozoficznymi rozważaniami, które starają się zobrazować nas samych, jako gatunek i cywilizacja, ale także wskazać, jakie podejście powinniśmy obrać w kontekście ekspansji międzygwiezdnej. I powiem to wprost, choć może zabrzmieć to dość oczywiście - nie jest to droga, jakiej mogliście się spodziewać.

Fabularnie rozpoczynamy od momentu kiedy realność zagrożenia ze strony Trisolaris (poznanej w pierwszym tomie) zostaje ujawniona światu, a nasza cywilizacja staje w obliczu zadania opracowania strategii wojennej, która ma zagwarantować nam zwycięstwo w zbliżającej się za kilka wieków wojnie. Nie jest to jednak sprawa prosta, gdyż obcy posiadają na naszej planecie tak zwane sofony, które w najprostszym ujęciu, potrafią prześledzić każdą informację wizualną, dźwiękową lub zapisaną w dowolnej formie i tym samym zdradzić naszą strategię swym twórcom. Ludzie postanawiają więc stworzyć program Wpatrujących się w ścianę, czyli ludzi, których zadaniem jest opracowanie strategii walki, wyłącznie w swoich umysłach - gdyż te jako jedynie pozostają poza zasięgiem sąd śledzących ludzi. Pomysł budzi wiele kontrowersji, a w kolejnych etapach prowadzi do jeszcze większych komplikacji. Dalej jest już czysty chaos, z którego nasza cywilizacja stara się wyłonić ziarno nadziei na zwycięstwo i przetrwanie gatunku.

Zaznaczę to raz jeszcze gdyż uważam, że jest to w tym przypadku zasadne - cykl Cixina Liu to absolutnie genialna literatura i koncept na najwyższym poziomie. Zdaję sobie sprawę, że być może nie każdy jest zwolennikiem literatury SF, jednak uważam, że nawet pomimo to, każdy zyska sięgając po te książki. Tu nie chodzi nawet o całą otoczkę naukową, czy wojnę cywilizacji - tu zawarty został ogrom prawd o nas samych, obdartych z otoczki przemilczenia i tego o czym my sami wolimy nie myśleć. Jeśli cenicie sobie literaturę, która w niecodzienny sposób zagłębia się w ludzką psychikę, naturę oraz debatuje nad naszym celem i sensem - proszę, zapewniam, że znaleźliście nowy skarb.

PS Jeszcze chciałbym zamieścić krótką notkę dla miłośników hard-SF, do którego to gatunku cykl ten jest nierzadko zaliczany. W tomie drugim, podobnie jak i w pierwszym, znajdziecie sporą dawkę “naukowego bełkotu” ujętego w tak przychylny laikowi język i rozumienie, że nawet nie poczujecie, kiedy przeszliście od rozważań na temat elementarnych podstaw teoretycznych fizyki kwantowej do skutków wysadzenia połowy układu słonecznego. A to tylko część tego, czego możecie nauczyć się z tej książki, gdyż Liu po raz kolejny pokazuje jak wielką encyklopedią jest jego umysł i jak przystępnie potrafi przelać jej część na karty swoich książek.