Herbert George Wells Niewidzialny czlowiek

Dziś parę słów o historii, w której przeplatają się niesamowitość, humor oraz tragedia i śmierć, a codzienność ludzi staje na głowie przez zaledwie jednego, niewidzialnego człowieka. Książka Wellsa, choć pierwotnie ukazała się ponad wiek temu, jak wiele innych, potrafi odnieść się do mechanizmów społecznych, które są niezmienne i zapewne pozostaną z nami już do końca, jakkolwiek byłby on odległy.

              Wszystko sprowadza się do tajemniczego człowieka, który pewnego dnia pojawia się na dworcu kolejowym i wynajmuje pokój w pobliskiej gospodzie. Po tytule i oczywistym zamyśle fabularnym, domyślamy się już, jakie dźwiga on brzemię oraz jaki sekret skrywa jego przeszłość, więc pominę tu całą część fabularną, w której prawda o nim wychodzi na jaw.

              Dużo ciekawiej bowiem dzieje się później, gdyż dotknięty niewidzialnością naukowiec nie ogranicza się normami społecznymi czy też etycznymi i na każdy możliwy sposób wykorzystuje swoją moc, by wprowadzić w życie kolejne plany i móc kontynuować badania, nie zważając na krzywdę ludzi wokół.

              Sporą rolę w budowaniu klimatu „Niewidzialnego człowieka” odgrywa pokazanie codzienności, z jaką mężczyzna musiał się zmagać, a przed jaką starał się jak najdalej uciec. Ścigany, oskarżony (że słusznie mniej lub bardziej, to pominę) i ostatecznie żyjący na skraju społeczeństwa, które, poznawszy jego sekret, stanęło do walki, używając wszelkich możliwych środków. Zamykanie drzwi mieszkań na klucz oraz dokładne pilnowanie wszelkich produktów spożywczych, wysypywanie tłuczonego szkła na ulicę… To wszystko i więcej, by doprowadzić nagiego, bosego, wygłodniałego i pozbawionego jakiejkolwiek ochrony (poza niewidzialnością oczywiście) mężczyznę do skraju wyczerpania. A i jego śmiercią nikt by nie pogardził.

              Czy naukowiec zasłużył swoimi występkami na taki los, pozostaje kwestią dyskusyjną, jednak przyznać należy, że sam zamysł i osadzenie koncepcji niewidzialnego człowieka w realnym świecie Wells wykonał z właściwą starannością.

              Faktem jest, że „Niewidzialnego człowieka” nie można zaliczyć do czystej grozy, chociażby z uwagi na wiele humorystycznych wtrąceń czy wykreowanych sytuacji i osób, jakie przewijają się na różnych etapach tej krótkiej historii. Chcąc rozłożyć książkę na czynniki pierwsze (z gatunkowego punktu widzenia), należałoby wyróżnić tu głównie element fantastyczno-naukowy, dramat ludzki i zatracenie, potęgowane odrzuceniem przez innych, oraz wspomniany humor, który jednak został właściwe wyważony aby nie zaburzał obrazu całości, a jedynie podkreślał niektóre jego elementy.

              Koncepcja niewidzialności, czy to dzięki magicznej miksturze, pelerynie niewidce, czy nowoczesnym technologiom, przewija się przez wiele dzieł literatury czy filmu, jednak uważam, że zawsze warto poznać jedną z jej najwcześniejszych wersji. Książka Wellsa, to, jak można by ująć, szczególnie długie opowiadanie, jednak jej złożoność pokazuje, że temat dotknięcia, za którym idzie odtrącenie, można opisywać, jak i odczytywać na wiele sposobów, bo taka „alienacja” jest niewątpliwie potworem – a te, jak wiemy, noszą więcej niż jedno imię.