Magdalena Kaluzynska Niosacy swiatlo

Zbiór opowiadań Magdaleny Kałużyńskiej to czysto-gatunkowy horror, wypełniony tekstami szczególnie niezwykłymi w swym zamyśle, których nurt ciągnie nas w mroczą i zimną otchłań. Gdzie jest koniec rzeczywistości, jaką znamy, a gdzie rozpoczynają się przestrzenie innych światów – jest, jak zawsze, kwestią dyskusyjną . Odpowiedź na to może być niepojęta, przerażająca i ściągnąć na nas ostateczne szaleństwo. Kałużyńska postanowiła jednak przeciwstawić się nurtowi tej mrocznej rzeki i skierować ku nam swoją własną wizję światów, w jakich nikt z nas nie chciałby się obudzić, choć wszystkie one mogą czekać tuż za rogiem.

              Rozpoczynamy tytułowym „Niosącym światło”, o którym śmiało można powiedzieć, że zawarł w sobie sedno całego zbioru. Śledzimy najnowsze dokonania seryjnego mordercy ochrzczonego mianem „artysty”, z uwagi na sposób wykorzystywania swoich ofiar.

Klasyczny przykład fanatycznego i zaślepionego umysłu ściera się jednak z nową ofiarą, która fascynuje go bez reszty. Ona jest inna niż pozostałe. Psychopata widzi, że choć wszystko układa się po jego myśli, wieziona do rezydencji i otumaniona prochami kobieta ma w sobie coś szczególnego, coś, czego morderca nie potrafił dostrzec u żadnego z poprzednich obiektów, jakie obierał sobie za cel. Staje więc oko w oko z czymś, co przyniesie mu ostateczne światło.

              W kolejnych tekstach jesteśmy świadkami wydarzeń, które zmieniają ludzkie życie w sposób, jaki nasza rzeczywistość, nawet ta najbrutalniejsza, nigdy nie byłaby w stanie. Byty astralne, równoległe światy, mordercze rośliny, demony, telepaci, ciała zmarłych rozpływające się w dymie na stole prosektorium pod okiem kamer… Tak, to była niezapomniana wycieczka.

              Wspólnym elementem tekstów, czymś w rodzaju motywu przewodniego całego zbioru, jest przemiana skrzywdzonego (lub skrzywdzonej, gdyż w tym przypadku bohaterkami są kobiety) przez brutalny świat. Jednak bohater na skraju śmierci czy zatracenia odkrywa inny wymiar lub choćby jego przejaw i postanawia podjąć ostateczną próbę przezwyciężenia tego, jak i wszystkich innych światów, jakie mu zagrażają. Krew leje się strumieniami, przemoc fizyczna i psychiczna pokazuje swe najobrzydliwsze oblicza, a strach obecny jest w każdym zdaniu. Wdychamy go wraz z powietrzem i nie potrafimy lub wręcz nie chcemy przestać.

              Kałużyńska poprzez „Niosącego światło” (w znaczeniu całego zboru) pokazała, że mimo ogromu cierpienia człowiek potrafi nie zatracić się całkowicie, choć jego życie zmieni się nie do poznania. I, tak jak sama zbrodnia towarzyszy człowiekowi od zarania, tak idąca za nią kara będzie zawsze brnąć do przodu, by ugasić swój głód na tych, którzy noszą brzemię winy.